Sceptyka nie przekona prezentacja o AI. Przekona go firmowa baza wiedzy
Najnudniejsze wdrożenie AI, jakie zrobiłem u siebie, zrobiło dla adopcji więcej niż niejeden ambitny projekt. Opisuję je uczciwie: co zadziałało, ile naprawdę trwało i na czym baza wiedzy poległa tak, że musiałem dzwonić do klienta z przeprosinami.
Na spotkaniu ai usecase opowiadałem o dwóch wdrożeniach, które zrobiłem u siebie. Po prelekcji, w kuluarach, wracało jedno pytanie w kilku wariantach: jak przekonać zespół, że to w ogóle ma sens. Odpowiedź jest mniej efektowna, niż większość osób chce usłyszeć. Sceptyka w zespole nie przekona prezentacja o agentach AI. Przekona go pierwszy moment, w którym coś realnie oszczędza mu czas. AI nie wykłada się na technologii Kiedy wdrożenie AI nie wychodzi, prawie nigdy nie chodzi o model. Chodzi o to, że nikt nie pogadał z ludźmi, którzy mają z tego korzystać. Widzę trzy warianty tego samego błędu: "Przeczytałem post na LinkedIn, od dziś wszyscy korzystamy z AI". Entuzjazm jest, tylko nikt nie powiedział, do czego i po co. "Kupiliśmy licencje, możecie korzystać". Narzędzie stoi, nikt go nie skonfigurował pod nasze procesy, więc po dwóch tygodniach nikt do niego nie wraca. "Wydaliśmy X tysięcy na automatyzacje, więc to musi działać". Nikt nie sprawdził, czy faktycznie działa, bo skoro tyle kosztowało, to niewygodnie byłoby się przyznać. Wspólny mianownik: najpierw narzędzie, dopiero potem pytanie po co. To trochę tak, jakby kupić wiertarkę, zanim podejmiemy decyzję, gdzie ma wisieć półka. A po drugiej stronie stoi ktoś, kto ma swoje powody, żeby się nie palić. Rok temu zapytał ChatGPT o coś ze swojej działki, dostał odpowiedź pewną siebie i błędną. Do tego dochodzi cicha obawa, której nikt nie mówi głośno na zebraniu: że to jest pierwszy krok do zastąpienia go automatem. Tej osoby nie przekonasz kolejnym webinarem o transformacji. Mówiłem o tym w krótkiej rozmowie zaraz po prelekcji na ai usecase: Co zrobiliśmy: baza wiedzy z tego, co już mieliśmy Zacząłem od najbardziej przyziemnego problemu, jaki mieliśmy w obsłudze klienta: pięć osób odpowiadało na to samo pytanie na pięć różnych sposobów. Każdy pamiętał co innego. Przy każdym onboardingu nowej osoby wracało dokładnie to samo pytanie: gdzie znajdę konkrety o ofercie i aktualnych usługach? Odpowiedź brzmiała zawsze tak samo: zapytaj Kasi. Istniała nawet ściągawka w Excelu, ale nikt jej nie aktualizował, więc nikt jej nie ufał. Najważniejsza decyzja przy tym wdrożeniu: nie napisaliśmy ani jednego nowego dokumentu.
O wpisie
Kategoria: Wiedza. Data publikacji: 2026-08-30. Autor: Jakub Bednarz.